sobota, 15 marca 2014

#16

Nie mam aż tylu słów, by opisać chwiejność tego wymiaru. Jest trudno, jest prosto, jest niebezpiecznie i groźnie, ale my kochamy ryzyko. Nie istnieją reguły, nie rozdaje się ulg. My wybieramy drogę, zachody słońc, ilość spożytej treści. Czasem robimy to bez refleksji, ale szanujemy swoje pragnienia, dzieląc to co mamy między wspomnienia. Wszystko żyje w nas, my chcemy żyć w innych. Lecz nic nie robimy, ciągle tracimy. Czas.

środa, 11 grudnia 2013

#11

Jeden taki dzień na sto lat. Jedna taka osoba na milion.
Nie da się wytłumaczyć tej symbiozy smutku i szczęścia. Nie można wciąż jechać z górki. Szkoda tylko, że szczyty są tak wysokie i często nieosiągalne.
Nie zmieniło się tylko szaleństwo. Ono jest wieczne.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

#9

Kręcę, nie znam priorytetów. Gubię wartości jak daty z pamięci. Wracam, zasypiam, nie myślę nad tym co będzie. Żyję wzdłuż drogi z poukładanych instyktów, mrugnięć, ulotnych muśnięć łokciami.
I jestem, czuję się tak bardzo chora. Ukształtowana pesymizmem, nie dąże do zdrowia, bo przecież dla mnie go nie ma.

sobota, 7 grudnia 2013

#7

Nie wiem co mam myśleć. Z każdej strony inny bodziec, wszystko kłótliwe, różne, krzykliwe. Jak przesączyć zdania innych, by poznać własne? Gdzie kończy się wola tłumu i zaczyna nasza?
Niepokornym spojrzeniem błądze po twarzach, szukając usprawiedliwienia. Kiedy coś nas boli, ciężko sobie wyobrazić jak to jest być zdrowym.

piątek, 6 grudnia 2013

#6

Pokrzyżowane drogi zazdrosnych dusz. Niby nie chcemy, a mocno pragniemy. Stąpamy po cierpieniu innych, od czasu do czasu tupiąc głośno. Czepiamy się pojedyńczych słów, nie zauważając zdań.
Marzniemy. Idealizujemy. Drążymy.
Nie przebaczamy.

środa, 4 grudnia 2013

#4

Ciężko mi się cieszyć, gdy gorzką prawdę trzymam w ustach. Przemykam na palcach, spoglądam przez ramię, nie mogę powstrzymać drżenia. Trudne relacje, brak zrozumienia i ciągłe zwątpienie. Trzymam za rękę obcą dłoń, krusząc nadzieje. Gdzie sny kolorowe, gdzie są ciepłe ramiona?
Osądzona, nie oszczędna w słowach.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

#2

Sięgam po brzytwę, by przeciąć tkankę dzielącą mnie od szczęścia. Pogrzebane kości, smród miłości - chyba mam urodziny. Nieodpowiednie. Niezasłużone. Zbyt odległe jest wszystko, by to zrozumieć.

niedziela, 1 grudnia 2013

#1

Jestem czernią pośród gwiazd i samotną gwiazdą wśród nocy. Jednostką niefrasobliwą; wiecznie smutną i po wieki uśmiechniętą. Cieniem pod oczami, wzruszonymi ramionami. Bezwzględną, zepsutą i do cna pustą częścią generacji. Motywacją do złych emocji. Atakuję z błyskiem w oku, zabijam bezdusznie. Nie znam życzliwości, nie posiadam moralności. Kocham krzywdzić, siać zamęt i płoszyć szczęście.
Żałuję tylko na chwilę.